Dawno takiego posta z ulbiencami nie bylo ale w tym roku wyjatkowo rozne nowosci sie u mnie pojawily i zostaly na dluzej... dlatego postanowilam, ze skrobne cos na ich temat. Calkiem mozliwe, ze niektore doczekaja sie pozniej osobnego posta, wiadomo musze dluzej pouzywac.
Jak widac juz na powyzszym zdjeciu mamy tu przerozne produkty... niektore calkiem nowe a inne, ktore mi sie niestety juz koncza.
Na pierwszy rzut perfumy... Bottega Veneta eau Sensuelle to zapach po ktory ostatnio bardzo czesto siegalam i jak widac butelka jest juz prawie pusta. Bardzo chetnie do nich wroce ale chcialabym powachac nowa wersje, ktora przemknela mi gdzies w internetach ale w sklepach jej jeszcze nie spotkalam. Gabrielle Chanel to jedna z zapachowych nowosci, pare razy juz uzylam i ciagle bardzo mi sie podoba. Niestety nie moge za duzo zapachow uzywac w tym samym czasie, bo potem boli mnie glowa. Staram sie ograniczac do dwoch i dlatego czekam az wykoncze BV i wtedy Gabryska pojdzie w ruch.
Maseczki Glamglow bardzo lubie i namietnie uzywam (jak nie zapominam) i tak od jakiegos czasu zapoznaje sie z innymi produktami pielegnacyjnymi, firma ma coraz wieksza oferte. Uzywam je na przemian z ukochana pielegnacja Chanel i calkiem dobrze to wszystko funkcjonuje. Glamglow Glowstarter uwielbiam... idealny krem pod makijaz i robi cos takiego ze skora, ze zadne rozswietlajace bazy i inne cuda nie sa mi potrzebne. Podklad sie swietnie na nim trzyma i moja skora bardzo go lubi. Wybralam odcien Nude Glow i jest dokladnie taki jak lubie.
Glowsetter to spray do utrwalania makijazu. Zapach ma rownie intensywny jak wszystkie produkty tej firmy ale na szczescie dosc szybko sie ulatnia. Lubie takie zapachy ale te sa dosc ekstremalne i zbyt intensywne. Spray sam w sobie lubie, sprawdza sie u mnie dobrze i bardzo chetnie po niego siegam.
Nie moglo zabraknac tez mojej ulubionej pielegnacyjnej firmy. Olejek jasminowy do twarzy Chanel Huile de Jasmin, aktualnie najlepszy i niesamowicie wydajny a do tego krem po oczy z serii Sublimage. Duza probke dostalam przy zakupie olejku... uzylam pare razy i przepadlam. Nie mialam innego wyjscia, jak kupic ale o nim na pewno kiedys bedzie wiecej.
Dwa filtry Shiseido... oba rewelacyjne z SPF 50+, swietnie sie sprawdzily na urlopie przy naprawde wysokich temperaturach i duzej ilosci slonca. Pierwszy to Sports BB, czyli wodoodporny krem bb nadajacy skorze ladne naturalne wykonczenie, kolor ktory wybralam, wyrownal kolor skory na twarzy i zatuszowal moje przebarwienia... do tego swietnie sie trzyma. Drugi produkt to Expert Sun Protection Lotion i zanim go kupilam, to dlugo dumalam bo jednak trudno bylo mi uwierzyc, ze ta cena przy tym malym opakowaniu, naprawde bedzie potrafil mnie przekonac. No coz... przekonal. Rewelacyjny filtr do ciala, sprawdzil sie i na 100% zabiore go na nastepna wyprawe.
Dwie nowosci do wlosow. Jeden polecono mi tu na blogu, w poscie o produktach do retuszowania odrostu. Bye Bye Racines faktycznie nie jest tani, kosztuje ponad 30,00€ ale musze przyznac racje jest najlepszy... po prostu rewelacyjny i kolejne opakowanie czeka na swoja kolej. Na szczecie jest dosc wydajny. Jakby nie bylo swietnie retuszuje i nie robi plam a do tego utrwala i podnosi wlosy. Drugi produkt to Olaplex No°3 wiekszosci juz calkiem dobrze znany. Uzylam do tej pory dwa razy i jak na razie jestem bardzo zadowolona, moje wlosy nie sa suche ale maja tendencje do puszenia sie i ten produkt uzyty raz na dwa tygodnie (czesciej nie chce, zeby nie przesadzic), swietnie trzyma je pod kontrola.
Szczoteczka soniczna Foreo Luna mini 2 ktora stala sie moim absolutnym ulubiencem. Dlugo... bardzo dlugo sie zastanawialam czy w ogole cos takiego potrzebuje i czy bede uzywac. Skorzystalam z oferty na Black Friday i bardzo sie ciesze, ze ja kupilam. Uzywam namietnie i codziennie... co u mnie nie jest takie oczywiste, bo ja niestety nie jestem zbyt systematyczna, jezeli chodzi o takie rzeczy.
Balsam do ust Givenchy 01 Perfect Pink to tez moje tegoroczne odkrycie. Nie bede zaprzeczac... polecialam na to cudowne opakowanie. Nawet jezeli nie jestem fanka rozowego koloru, to z balsam mi swietnie sluzy.
To bylo chyba najwieksze moje kosmetyczne zaskoczenie... drogeryjny tusz Loreal Paradise Extase, w dalszym ciagu namietnie uzywam i na pewno kupie ponownie. Wszystko w tym tuszu mi pasuje... szczoteczka, konsystencja i efekt na rzesach.
Moja kolejna tegoroczna milosc to cienie w kredkach. Te Chanel Stylo Eyeshadow mam juz dosc dlugo, byly w jakiejs limitowance. Bobbi Brown Long-Wear Cream Shadow Stick i byTerry Ombre Blackstar kupilam ostatnio i tez sie swietnie sprawdzaja. Polubilam je do tego stopnia, ze ostatnio tylko nimi wykonuje makijaze. Swietnie sie trzymaja i predkosc z jaka sie wykonuje makijaz oka... dla mnie bajka. Na pewno z czasem przetestuje tez inne firmy ale te trzy co mam teraz sa naprawde dobre.
W sumie mialam nie kupowac wiecej pedzli, bo ogolnie mam ich pod dostatkiem ale z tego do pudru i do rozu nie bylam zadowolona. Ten do rozu wzielam Marca Jacobsa The Shape i jest swietny... tylko ta cena taka wysokopolkowa ;). Do pudru mam z Kiko 08 i09 ... jakosc dobra a cena przyzwoita. Obawialam sie, ze moze gubic wlosy, na szczescie tak nie jest. Wszystko sie trzyma porzadnie i bardzo dobrze mi sie go uzywa.
Na koniec produkty do paznokci, bo takie ogolnie bardzo rzadko sie u mnie pojawiaja. Maselko Organique uzywam juz dosc dlugo i bardzo lubie... dobrze radzi sobie z pielegnacja skorek i paznokci. Olejek Sally Hansen dostalam od InesBeauty i tez jest calkiem przyjemny. Pielegnujace lakiery Essie tez pojawily sie w tym roku na rynku i chetnie po nie siegam.
***
To byloby na tyle. Znacie kotres z tych produktow... uzywacie ?? Czy moze tez macie takich ulubiencow... cos co mozecie polecic, co warto poznac.
dino
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiko. Pokaż wszystkie posty
28 grudnia 2017
4 września 2016
dwa pudry z Kiko, ktorym warto przyjrzec sie z bliska :)
W zwiazku z tym, ze moje szuflady ciagle sa pelne i wiele roznych perelek czeka na swoja kolej, mocno ograniczylam zakup nowych produktow. Szuflada tez ma ograniczona pojemnosc a ja mam jedna twarz. Do Kiko zagladnelam ostatnio tak z czystej ciekawosci, bo dawno juz stracilam rozeznanie, co tez tam ciekawego maja w ofercie. I musze stwierdzic, ze poszli do przodu i to co widzialam prezentuje sie jak najbardziej ciekawie.
No coz... nie udalo sie sroce przejsc obok tego co widziala tak zupelnie obojetnie. Te dwa produkty wpadly mi w oko i o ile wyszlam ze sklepu bez nich, tak pozniej zamowilam online. Juz kiedys mialam taki drobno zmielony puder i bardzo go lubilam. W tym nowym wydaniu, w nowej puderniczce... cieszy oko :). Pasiaczek to cos nowego, przynajmniej jak dla mnie. Nie wiem od kiedy tego typu produkt jest w kikowym asortymencie. Z tym, ze jak go zobaczylam... wiedzialam, ze musze go miec. Ja po prostu lubie tego typu produkty wykonczeniowe.
Duzy plus ze porzadna i ladna zamykana na magnes puderniczke. Zawartosc to 10g.
Radiant Fusion Baked Powder dostepny jest w 6 odcieniach. Ja bardzo go lubie, jest idealnie zmielony... praktycznie na pylek. Dla mnie to idealny puder do torebki, swietnie nadaje sie po poprawiania makijazu w trakcie dnia. I nie ma obawy, ze sie przesadzi.
Ponownie kupilam 01 Ivory. Trudno powiedziec, ze ma on jakis konkretny kolor. Wlasciwie jest transparentny. Wykonczenie jakie daje powiedzialabym, ze jest satynowe. Puder zawiera olej arganowy i witamine E.
Na poczatku myslalam, zeby zrobic z tego dwa posty ale w sumie po co. Dlatego tez na kolejnych zdjeciach mamy pasiaczka czyli Colour Correction Face Fixing Powder.
Puderniczka bardzo podobna, tylko w innym kolorze. Obie maja lusterka. Tu mamy mniejsza zawartosc 6,5g.
Cztery paseczki... ogolnie tego typu pudry sa dostepne w kazdej firmie. Polaczenie tych paseczkow ma wyrownywac koloryt skory. Jest to puder fixujacy. I bardzo dobrze sobie w tej roli radzi.
Puder jest wypiekany i tak samo bardzo drobno zmielony. Nakladac mozna duzym miekkim pedzlem.
Po wymieszaniu uzyskujemy jasno bezowy kolor, ktory pozniej na twarzy nie jest widoczny ale tak tez powinno byc.
Oba produkty warte sa tego by sie nimi zainteresowac. Ceny maja calkiem przyjazne, przynajmniej dla mnie w euro. Nie wiem jak to wyglada w Polsce. Jakby nie bylo jakosciowo sa bardzo dobre.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















